Historia zdjęcia: Dust Devil – czy na Marsie mieszka diabeł?

Historia zdjęcia: Dust Devil – czy na Marsie mieszka diabeł?

0 Comments

Czerwone oblicze Marsa może kojarzyć się co prawda z siłami piekielnymi, ale „diabły”, które go zamieszkują nie mają za zadanie kusić ludzi. Ani Marsjan. Pod nazwą „dust devil” kryje się całkiem przyziemne – i przymarsjańskie – zjawisko: wir pyłowy. W kolejnym odcinku serii Historia zdjęcia do opowiedzenia o tym zjawisku posłuży kadr wykonany przez łazik Opportunity. Zapraszam do lektury, w szczególności tych, którzy chcą spojrzeć na Marsa jako nieco bardziej „żywą” planetę. Przed państwem wir pyłowy na Marsie.

Badania łazików czy sond wysłanych na Marsa udowodniły, że dzieje się tam dużo więcej, niż mogłoby się to wydawać. Niemniej jego krajobraz jawi się jako jałowy, który przez niepojęty kawał czasu niespecjalnie się zmienia. Dlatego wiry pyłowe stanowią zaskakującą i dynamiczną odmianę. Przecinające krajobraz potęgują tajemniczość Czerwonej Planety, zadając się być napędzane tchnieniem, które przypomina, że Mars wciąż opowiada nam swoją historię.

Poniżej możesz obejrzeć wiry pyłowe (tzw. Dust Devil) zarejestrowane przez łazik Curiosity.

Dust Devil – „żywy” Mars sfotografowany przez Opportunity

Chociaż łaziki i sondy wykonały wiele rejestracji wirów pyłowych na Marsie, to tutaj chciałbym skupić się głównie na fotografii wykonanej przez Opportunity dnia 31 marca 2016 roku. W tym ujęciu wykonanym za pomocą kamery Navcam jest coś szczególnie poruszającego.

dust devil mars
Wir pyłowy (tzw. Dust Devil) zarejestrowany przez łazik Opportunity dnia 31 marca 2016 roku. / źródło: NASA

Zacząć można od środków wizualnych, takich jak kompozycja. Nie chodzi nawet o to, że zdjęcie świetnie wpisuje się w złotą spiralę czy złoty podział, ale o znakomitą grę linii – poziomych i pionowych. Ta marsjańska anegdota zestawia ze sobą te elementy w postaci śladów łazika, nierówności terenu i wreszcie samego wiru pyłowego. Oko co prawda napotyka przeszkodę w postaci niemal poziomej linii ukształtowania terenu, co przeszkadza w swobodnym jego podążaniu w głąb sceny, ale dzięki temu obraz staje się opowieścią nie tylko o „dust devil”, ale również o obecności na planecie samego łazika. Obiekt obserwowany i obserwator stają się bezpośrednimi bohaterami zdjęcia.

To co mnie zaciekawiło w tym zdjęciu, to również „bezduszność” wymieszana jednak ze swoistym uduchawianiem. Wir pyłowy jest przejawem nomen omen pozbawionych tchnienia zjawisk. Jednocześnie przywodzi na myśl zjawę czy ducha (warto by przywołać tutaj – swoją drogą jedno z najdroższych zdjęć świata – zatytułowane Phantom autorstwa Peter Lika). Ujawnia się w tej fotografii też niezwykły sentymentalizm, gdyż jej monochromatyczność odrywa od powszechnego postrzegania Marsa i sprawia, że mogłaby to być fotografia wykonana na Ziemi.

Chociaż nie jest to spotkanie z duchem, stanowiącym echo minionych epok (jakby czasów świetności domu, w którym straszy), a jedynie obraz naturalnego zjawiska, to jednak miło jest pofantazjować. W szczególności, że nawet nie bujając w marsjańskich obłokach, poruszające jest wyobrażenie nieprzebytych obszarów Czerwonej Planety, których powierzchnia jest niemal równa powierzchni ziemskich lądów, a po których od milionów lat krążą wiry pyłowe wyłącznie same dla siebie… Ok – przynajmniej do czasu przybycia tam ziemskiej aparatury.

Zapraszam również do dalszej eksploracji Marsa – tutaj możesz obejrzeć i poczytać o zachodach Słońca na tej planecie.


Related Posts

Widząc to zdjęcie szympansa Hama pomyślałem sobie…

Widząc to zdjęcie szympansa Hama pomyślałem sobie…

…że hasło „Człowiek to korona stworzenia” jak ta korona, zbyt długo obnoszone stało się wyświechtane.

Widząc to zdjęcie kosmosu pomyślałem sobie…

Widząc to zdjęcie kosmosu pomyślałem sobie…

..że na Ziemi komponowanie fotografii odbywa się najczęściej na bazie kilku podstawowych zasad.



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *